O referendum mieszkańcy mówili o dawna

  • Kategoria: Aktualności
  • Opublikowano: sobota, 08, kwiecień 2017 12:13

Pan Burmistrz w wywiadzie dla SILESION twierdzi, że o referendum mówiło się od dawna i było ono kwestią czasu. Ma rację.

Pierwsze głosy niezadowolenia jego wyborców zaczęły się pojawiać zaledwie miesiąc po objęciu przez niego urzędu. Zorganizował on wówczas pierwszy ze swoich fikcyjnych konkursów, ogłaszając, że szuka kandydatów na swoich zastępców. Temat błyskawicznie podchwyciły media, a mikołowianie szczerze uwierzyli, że "konkurs" jest realizacją hasła wyborczego, dotyczącego "kierowania się umiejętnościami, doświadczeniem i wykształceniem podczas zatrudniania osób".

Szybko okazało się, że "konkurs" był zwykłą fikcją, a jeden ze "zwycięzców" (prywatnie przyjaciel pana Stanisława Piechuli) nie spełniał nawet wymagań formalnych, żeby zostać wiceburmistrzem. Konieczne było zastosowanie przez pana Burmistrza kruczków prawnych, aby go zatrudnić.

Traktowanie społeczeństwa jako bezmyślnej masy, która politykowi uwierzy we wszystko zauważył wówczas między innymi "Dziennik Zachodni". Jak wiadomo, później mieliśmy kolejne "konkursy", których wyniki były znane internautom oraz prasie zanim zostały rozstrzygnięte. Wraz z upływem czasu i wieloma innymi działaniami pana Burmistrza niezadowolenie społeczne wzrastało.

Pierwsze, zdecydowane głosy mikołowian, mówiące tym razem już wprost o konieczności odwołania pana Stanisława Piechuli pojawiły się około połowy 2016 roku, wraz z jedną z kolejnych spraw. Burmistrz Stanisław Piechula chcąc zrealizować marzenie swojego przyjaciela, pana Bogdana Uliasza, czyli marzenie o polu golfowym, wprowadzał mieszkańców i Radę Miejską w błąd twierdząc, że jeśli nie zagospodaruje terenu, które kilkanaście lat temu miasto otrzymało za darmo od Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Mikołów będzie musiał za ten teren Agencji zapłacić duże pieniądze. Teren został przekazany golfistom, a w ekspertyzie prawnej zamówionej przez pana Burmistrza radca prawny napisał wprost, że takiego niebezpieczeństwa, polegającego na konieczności zapłaty za grunt nie ma.

Pan Bogdan Uliasz dostał to, o co od samego początku zarówno jemu, jak i panu Burmistrzowi chodziło. Na czas bycia wiceburmistrzem przestał być szefem klubu golfowego, nastepnie jako wiceburmistrz zdobył dla klubu 54 hektary miejskiego gruntu, na którym powstaje pole golfowe, później zrezygnował z funkcji wiceburmistrza i dzisiaj znowu jest szefem założonego przez siebie klubu golfowego. Sprawą zainteresowała się prokuratura.

Pan Stanisław Piechula nigdy nie odniósł się ani do tych faktów, ani wielu innych. Setki pytań zadanych panu Burmistrzowi przez mieszkańców i radnych pozostaje bez odpowiedzi, a koszty finansowe, wizerunkowe i społeczne nieudolnych rządów pana Burmistrza cały czas rosną. Zamiast tego pan Stanisław Piechula powtarza swoje znane od dwóch lat slogany, mając nadzieję że mieszkańcy po raz kolejny dają się nabrać. 

WYWIAD DLA SILESION, MOŻNA OBEJRZEĆ KLIKAJĄC TUTAJ.

Facebook